Szukaj na tym blogu

środa, 16 listopada 2011

Dynia - konkurencja dla marchewki.

Słoneczna dynia

W tym roku u mnie dynia pokonała marchewkę. Marchewka i dynia są bardzo podobne w kolorze i nawet w smaku, a także w wartościach odżywczych. Dynia ma jednak przewagę nad marchewką, nie tylko dlatego, że posiada więcej karotenu, ale ze względu na na to, że jest mniej toksyczna od marchewki. Marchewka rośnie w ziemi i pochłania sporo nawożonych chemikaliów. Dynia rośnie nad ziemią i jej gruby skórny pancerz chroni ją przed toksynami z zewnątrz.
Innym walorem dyni jest jej długi termin przechowywania. Mając zgromadzone dynie, mamy jedzenie na całą zimę bez zajmowania miejsca w lodówce.
Poza tym dynia jest smaczna i tania. Lekkostrawna i co ważne - zasadotwórcza. Neutralizuje nadmiar kwasów żołądkowych i zapobiega chorobom wrzodowym przewodu pokarmowego.

Pierwszym sokiem jakim raczymy niemowlę jest sok z marchewki. Ze względu na skażenie gleby, można go z powodzeniem i większą korzyścią zastąpić sokiem z dyni, który raczej nie powinien powodować uczuleń, ani też zaparć, co często zdarza się niemowlakom pijącym sok z marchewki.

Sok z dyni jest pyszny.
 Ja tylko obieram grubą skórę dyni (skrobaczką do ziemniaków), resztę kroję na drobne kawałki i razem z nasionami (trochę nasion zostawiam) wyciskam sok w sokowirówce. Soku nie wychodzi zbyt dużo, ale jest gęsty i wystarczy wypijać pół kubka/szklanki dziennie, aby zapewnić sobie super oczyszczenie i dowitaminizowanie.


Już po dwóch - trzech dniach zauważymy, że mamy lepsze trawienie i cera nabiera zdrowego, świeżego koloru.

Sok z dyni na surowo daje najlepsze efekty zdrowotne.

Oczywiście możemy go mieszać z innymi, ulubionymi owocami, np. jabłka, pomarańcze, marchewka.
Ja najbardziej lubię łączyć go z mlekiem migdałowym lub innym mlekiem roślinnym. Podobnie jak z marchewką, patrz: Jesień w kolorze marchewki
W zimowe dni, gdy mamy ochotę na ciepłe jedzonko, można podgrzać go, wkładając na parę minut kubek z sokiem dyniowo-migdałowym do garnka z gorącą wodą. Cynamon lub goźdźik dodany do soku podniesie jego rozgrzewające działanie.


 Sok z dyni jest najlepszy dla każdego, nie tylko dla surojadów.

Pozostała pulpa może być również wykorzystana na różne sposoby. Np. na słodko, jako ciasteczka w dowolnych kształtach.


W robocie miksuję miazgę z dyni + pozostały po robieniu mleka serek migdałowy z daktylami. Dodaję co mam w danej chwili, np. troszkę wiórków kokosowych, troszkę aromatu waniliowego. Na końcu trochę masła kokosowego (olej kokosowy lub inny), aby się dobrze sklejało. Próbuję smak, dosmaczam np. miodem. Robię kulki lub inne kształty.
Przyozdobić można wg. uznania, orzechami, wiórkami kokosowymi. Proste i smaczne, lepsze gdy troszkę poleżą w lodówce.
Surowe jedzenie ma też tę zaletę, że nie wymaga dokładnego mierzenia, ważenia. Zawsze możemy próbować i dobierać smaki. Kreatywność i wyobraźnia też nie ma granic.

O walorach soku z dyni, więcej w następnym poście.

12 komentarzy:

A Zet pisze...

Dynia to dla mnie coś, co mogłoby nie istnieć. Ktoś o niej zapomniał, zapomniałem i ja.

krystyna pisze...

Dla mnie jest to piersze w tym roku spotkanie z dynią. Wczesniej nigdy nie zwracałam na nią uwagi. Twarda skorupa mnie dodatkowa odstraszała.
Dostałam dynię od koleżanki w tym roku, i tak się zaczęło.
Mogę powiedzieć - dynia jest super.
Jedyne co nie lubię to obdzierać ją z twardej skorupy.
A Zet - może kiedys u Ciebie też zaistnieje dynia. A w przyszłosci soczek dla małego A Zeta/Zetki napewno zrobisz, bo nie ma lepszego dla baby.

Margie pisze...

Thank you ,I love pumpkin!
And Kevin's performance was wonderful!


Happy Thanksgiving!

Love & joy to you ....

Margie

krystyna pisze...

Welcome Margie!
What a surprise!
I am very glad you found me here.
Kevin feels well now,
thanks for your kind words.

Happy Thanksgiving to you too!

Love you my sweet friend.

Anonimowy pisze...

Bardzo się cieszę, że napisałaś do mnie- dzięki temu trafiłam na bardzo ciekawego bloga z interesującą treścią. Jestem wegetarianką i lubię urozmaicać swoją wiedzę w różne ciekawostki, a powiem ci że twój ostatni post bardzo mnie "wzbogacił". Szczególnie jeśli chodzi o zażywanie chemii, która ma nam być pomocna. Sama jestem zwolennikiem naturalnych rozwiązań, ale ciężko w tych czasach polegać wyłącznie na owocach matki natury. Za bardzo ingerujemy w naturalne dobra, żeby móc powiedzieć, iż stanowią one najlepsze rozwiązania. Człowiek sam sobie szkodzi, ale cóż można poradzić.
Pozdrawiam Ciebie cieplutko i czekam na dalsze wpisy ;)

fidelis_lupus (armagedontime.blox.pl)

Monika pisze...

Witaj:)
a czy trzeba dynke obierac przed sokowaniem??

krystyna pisze...

Tak Moniczko, ja obieram dynię, skrobaczką do ziemniaków.
Wybieram raczej dynie tzw. dynio-podobne, bardziej je lubię, są mniejsze i mają dosyć miekką skóre.
Staram się, żeby dynia poleżała w domu, aż będzie całkiem dojrzała. Tak robię ze wszystkimi owocami. Wtedy smak jest dużo lepszy, są zdrowsze i bogatsze w składniki odżywcze.

Pozdrawiam Cię!

krystyna pisze...

Anonim - Fidelis,
dzięki za odwiedziny.
Sprowokowałas mnie by tutaj w końcu napisać. Od dawna noszę się z zamiarem ...
wkrótce będzie nowy post.
Cos probiotykowego, co testuję na sobie już 3 miesiąc. Pewno wystarczy.

Monika pisze...

Krysiu kochana! szukalam odpowiedzi na moje pytanie na innym poscie i nie wiedzialam o co chodzi,bo ani pytania nie widzialam ani,ttym bardziej, na nie odpowiedzi!:D

nigdy nie jadlam dyni [oprocz pestek] i jutro po raz 1 mi ja przywioza. Czy moge w blenderze czy musze w sokowirowce? Powiedz mi jak najwiecej prosze:)

sciskam:*

krystyna pisze...

Moniczko,
ja zawsze wszelkie owoce troche trzymam w domu, aby dobrze dojrzały.
Dynie robię w sokowirówce. Jesli jest twarda bardzo, to trzeba pokroić na drobne kawałki.
Najbardziej lubię dyniopodobne, ja je wszystkie traktuję jak dynie. One są miękkie, nie ma znaczenia, czy w sokowirówce, czy w blenderze. Czasem z blenderowania zostają drobne grudki, chyba, że masz perfekt blender. Mój taki nie jest, więc wtedy przecedzam (wyciskam) przez sitko, jesli chcę mieć gładzitki napój/szejk.
Wodę dolewam lub mleko roslinne/orzechowe do gęstosci jaką chcę osiągnąć.

Dawno nie robiłam dyniowych, dobrze, że mi przypomniałas.

Monika pisze...

czyli gotowac nie trzeba?:)

dziekuje:*

krystyna pisze...

Moniczko, ja nie gotuję, ale gotować też można jesli ktos woli.
Dużo pięknych dań z dynią znajdziesz w moim następnym poscię pt. 'Gruba dynia'...;
patrz link, który podałam do - Bea w kuchni.
Bea, miłosniczka dyni, jest w temacie dynia expertem.
Polecam Ci zaglądnij do niej.