Szukaj na tym blogu

piątek, 11 października 2013

Kocham Moringę

Kocham Moringę -
szybko rozwijający się, pożywny, smaczny dar od Boga. 
Tak tytułuje swoją stronę jedna z wielkich miłośniczek drzewa Moringa. (link na dole)


Cudowne Drzewo Moringa ma ogromne rzesze wielbicieli, nie tylko ze względu na wartości odżywcze i wspomagające leczenie, ale także ze względu na swój subtelny urok, którym przyciąga miłośników ogrodnictwa i drzew egzotycznych. 
Jest także spora liczba sceptycznie nastawionych osób, nie dziwię się, gdy pierwszy raz natknęłam się na informacje o cudownych właściwościach Moringowego drzewa, właściwie były to reklamy, też nie byłam zachwycona. Były zbyt pięknie przedstawione, aby były prawdziwe, typowo biznesowe.
Po pierwszym spotkaniu z Moringą, pozostawiłam ją w spokoju, chociaż nie mam nic przeciwko biznesowi, a nawet popieram każdy, jeśli jest uczciwy.
 Nie na długo jednak pożegnałam się z Moringą. ...
Spotkałam kilka osób, które autentycznie kochają Moringę, znają jej wartości nie tylko teoretycznie, ale doświadczyły na sobie i bliskich jej skuteczności. Nie prowadzą biznesu moringowego, ale starają się rozprzestrzeniać Moringę na cały świat, jako tanie i odżywcze pożywienie.
Biznesowe strony są również piękne i bogate w informacje, praca każda ma swoją wartość, pochłania sporo czasu i energii, zapłata jest rzeczą normalną.
Spotykając prawdziwych miłośników drzewa Moringowego poczułam, że muszę to drzewo mieć i wypróbować jego właściwości.
Jestem jeszcze na etapie tzw. pierwszego zauroczenia, całkiem możliwe, że z czasem mi przejdzie, jeśli Moringa mnie zawiedzie.

Nie jest moim celem propagowanie i zachęcanie do uprawiania czy spożywania Moringi. Poza tym klimat w Polsce nie jest najodpowiedniejszy dla Moringi (u mnie też) .... Poznaję ją, podziwiwm, korzystam z niej i zapisuję tutaj trochę informacji dla siebie...  Jeśli ktoś skorzysta i również zainteresuje się Moringą to dobrze.

Liście Moringi Oleifera (drobniejsze) i Moringi Stenapetala.

Odmian drzewa morigowego jest wiele, podobno 13. Wg. znawców najcenniejsza i najskuteczniejsza jest Moringa Oleifera. Drugi gatunek cieszący się również dużym uznaniem to Moringa Stenapetala.
Ziarna Moringi Oleifera mają ciemne skorupki z białymi 'skrzydełkami', ziarna Moringi Stenapetala są białe.



Najlepiej przedstawiła te 2 gatunki pewna pani, wielka miłośniczka i znawczyni Cudownego Drzewa Moringa. Na swojej pięknej stronie, po lewej - umieściła Morey, a po prawej Stana, którzy witają odwiedzających.  Morey i Stan to dwa małe ludki (ziarna), jeden jest Moringą Oleifera, a  drugi Moringą Stenapetala.
 Ludki żyją w zgodzie, ale każdy broni swoich walorów.
                     
Tak się przedstawiają.

Morey:
Cześć! Jestem Morey, Ziarno Moringa Oleifera.
Moje listki są mniejsze od Stana, ale rosną szybciej.
Morey:
Ludzie zwykle myślą o mnie, kiedy myślą o Moringa. Mogę być posadzony bardzo skutecznie jako żywopłot, i rosnę tak szybko, że można zacząć jeść moje liście już za około miesiąc. Wszystko zależy od tego, gdzie mnie posadzisz, ile dasz mi światła, wody i ciepła.
Zarówno Stan jak i ja dostarczymy bardzo dużo wartosci odżywczych do twojego jedzenia w postaci liści, kwiatów, nasion i strączków. Nie lubimy zimna, można sadzić nas w ciepłych terenach przez cały rok, jeśli jednak mieszkasz w zmiennym klimacie musisz nas schować do domu na zimę.
---
Stan:
Hej, jestem Stan, Moringa Stenopetala ziarno. Morey i ja różnimy się wyglądem liści, ale obaj jesteśmy wspaniali.
Stan:
Większość ludzi jest przyzwyczajonych do jedzenia liści z drzewa Moringa Oleifera, drzewa którego nasionem jest Morey. Ja muszę dłużej rosnąć, żeby być drzewem, ale moje liście są większe, a wiele osób uważa nawet, że smaczniejsze. Myślę, że to wszystko kwestia gustu.. .
To prawda że będziesz mógł jeść liście z Moringa Oleifera szybciej niż moje, czyli z Moringa Stenopetala, ale Moringa Stenopetala przetrzyma większe susze, i moje nasiona wykonają lepszą pracę przy oczyszcaniu wody, niż ziarna z Moringa Oleifera.

Myślę, że sympatyczne ludki Morey i Stan pomogą nam łatwiej zapamiętać te dwa rodzaje Moringi i ich subtelne różnice.

Photo i ludki z tej pięknej strony - Kocham Moringę:
http://www.ilovemoringa.com/

piątek, 4 października 2013

Instrukcja sadzenia nasion drzewa Moringa.


Szperając po Internecie można spotkać różne wersje jak sadzić ziarna drzewka zwanego "Cudownym drzewem Moringa".
Przyznam szczerze, że gdy pierwszy raz tego roku wczesną wiosną zetknęłam się z Moringą, wiedziałam, że muszę mieć to drzewko...  i nie żałuję. Na wiosnę znów zamierzam kupić ziarna i wysadzić. Mam nadzieję, że następnym razem zrobię to lepiej.

Moje 2 Moringi powędrują z działki do mieszkania, gdyż zimy nie lubią. Szkoda,  gdy rosły w ziemi było im bardzo dobrze.  Poza tym, gdy będę je przycinać, nie mogę liczyć na kwiaty i owoce.
Największa sięga powyżej okna. Będzie ścinana od góry i zjadana. Ścięcie od góry ma spowodować, aby bardziej rozwijały się dolne partie, a drzewko nie było zbyt wysokie.

 Wysiewałam ziarna wg. instrukcji jakie znalazłam w Internecie. Nie wszystkie ziarna mi wzeszły, były też takie, które wzeszły, zmarnowały się jednak przez obfite deszcze.

Podam 2 wersje wg. których wysiewałam ziarna drzewa Moringa.

1-sza Instrukcja sadzenia.
http://youtu.be/76K7gK2hVDU

Kiełkowanie ziaren.
* ziarna namoczyć w wodzie na 24 godziny,  przez noc, niektórzy moczą 48 godzin. Moje ziarna moczyłam (nie wszystkie moczyłam i też wzeszły) przez noc i pół dnia.
* osączyć ziarna z wody na sitku
* wg. instrukcji na powyższym filmiku, do kiełkowania najlepiej użyć pojemników ze szczelną pokrywką, np. opakowań po żywności. Pokrywka powinna być jasna, aby można było obserwować jak ziarna sobie radzą, czy mają odpowiednią wilgotność i czy kiełkują. Po paru dniach powinny puścić małe kiełki.
Pudełka należy wyłożyć recznikiem papierowym lub papierowymi chusteczkami (jak przy kiełkowaniu rzeżuchy).
Nie ma być za dużo wody, ale podłoże papierowe ma być cały czas wilgotne.

Drugi filmik pokazuje jak wysadzać do doniczek zakiełkowane ziarna.
http://youtu.be/bRntojB6wHQ

Diniczki wyłożyć papierem, aby ziemia nie wysypywała się przez małe otworki w doniczkach.
Firma, która prezentuje swoje sadzonki nie zdradza jakiej ziemi używa - jest to ich mieszanka.(link: http://www.moringaspirit.com/). 
(Z innych źródeł wiem, że Moringa preferuje gleby piaszczyste, toleruje również gliniaste. Na dno doniczki dobrze jest wyłożyć kamyczki, aby był dobry drenaż. PH gleby pomiędzy 5.0-9.0.)
Ziemię w doniczce lekko uklepujemy, aby upewnić się, że nie ma kieszeni powietrza. Palcem robimy mały otwór na około 1 cal głębokości i ostrożnie umieszczmy skiełkowaną sadzonkę.
Nie należy umieszczać sadzonki zbyt głęboko, korzenie potrzebują dużo miejsca dla wzrostu i rozwoju. W razie potrzeby dodać więcej ziemi.
Gdy roślinki wyrosną, korzenie zajmują sporo miejsca w doniczce, są silne i zwarte. Można doniczkę podnieść trzymając za łodygę. Oczywiście ostrożnie, aby nie uszkodzić korzeni. 
   
---
2-ga Instrukcja sadzenia.

* Nie moczyć nasion, nie usuwać twardej skorupki z ziarna i białych 'skrzydełek' (ostatni filmik pokazuje metodę z usuwaniem skorupki)
* Nasiona sadzimy w miarę głębszym i w sporym pojemniku na głębokosć ok. 1 cala, ziemia ma być piaszczysta, zmieszana ze sciółką lub organic ogrodnicza.
W pełnej ekspozycji na słońce i ciepłe środowisko.
Doniczki ustawić na czarnym plastikowym worku na śmieci, aby utrzymać ciepło, aż nasiona zakiełkują.
Podlewać z umiarem codziennie przez ok. 2 tygodnie, dopóki nasiona nie zakiełkują. Woda nie może się przelewać!
Wzrost zależy od słonecznych dni.
Moringa jest odporna na susze, lecz nie toleruje mrozu.
W zimie musi być w pomieszczeniu, wiosną można wystawić na zewnątrz. 

Na koniec jeszcze inny filmik pokazujący od początku do końca jak obchodzić się z Moringą. Każdy może wypróbować i  znaleźć metodę najlepszą dla siebie.
http://youtu.be/_ta4UKZ9Mdc
***
Moje doświadczenie z Moringą jest jeszcze bardzo małe. Poznaję ją i zaczynam doceniać. To co zauważyłam po tak krótkim czasie, to napewno wyraźny wzrost odporności.
Poza tym 3 lata temu pojawił się u mnie problem zdrowotny, który mnie coraz bardziej niepokoił. Okresowo miałam nerwobóle w lewej nodze, rozprzestrzeniające się po ciele, które pojawiały się nagle i trwały początkowo jeden dzień, z czasem okres ten przedłużał się nawet do trzech dni. Najpierw podejrzewałam, że może nadwyrężyłam mięsień, lecz po dłuższym czasie byłam pewna, że to nie były przeforsowania, lecz jakieś poważniejsze schorzenie o podłożu neurologicznym. Bóle pojawiały się nagle, czy robiłam coś, czy nic nie robiłam męczącego i same znikały. Najpierw pojawiały się bardzo sporadycznie, później często, nawet co 2 tygodnie. Podejrzewałam nawet, że może to być stwardnienie rozsiane, ze względu na powtarzające się nawroty i remisje. W czasie ataku czułam się również ogólnie bardzo źle. Nie byłam u lekarza, więc to są moje osobiste przypuszczenia jeśli chodzi o diagnozowanie. Podejrzewałam również, że może to być 'tylko' brak jakichś minerałów czy witamin.

Od czerwca nie miałam żadnych ataków. Prawie o nich zaczynam zapominać. Wcześniej bałam się wyjść z domu, żeby w drodze nie chwycił mnie nerwoból, który bardzo utrudniał mi chodzenie. Między innymi z tego względu zaprzestałam również główne moje blogowanie, aby się nie przemęczać, a więcej zadbać o relax.
Obecnie czuję się bardzo dobrze. Zastanawiam się, czy to nie zasługa tego cudownego drzewa, znanego i wykorzystywanego w medycynie naturalnej od bardzo dawna, a dzisiaj zajmują się nim bardzo poważne instytucje naukowe. Kupując ziarna do posadzenia, kupiłam również paczkę proszku moringa, który zażywam od kwietnia, 2 razy w tygodniu po łyżeczce z zielonym szejkiem. Nie kojarzyłam tego z moringą, ale wiem, że nic w moim stylu życia i odżywiania nie zmieniło się. Doszła tylko moringa ze względu na to, że spodobało mi się drzewko Moringa, na które przypadkowo natrafiłam. Nie liczyłam na nic, na żadne cuda, wiem, że jest wiele produktów przeraklamowanych, chciałam tylko mieć drzewko i także poznać smak proszku z liści moringi. Na moje własne plony, jeśli takowe będą, muszę jeszcze poczekać.

Dodam, że obecnie, gdy moje drzewka moringowe już są dosyć duże, najbardziej lubię skubać im listki i zjadać prosto z drzewka - jeszcze oszczędnie, 2-3 listki, gdyż jest ich mało. Dwa drzewka jednak już sporo obskubałam. Świeże listki mają delikatny, lekko cytrynowy smak. Proszek ma smak zbliżony do smaku trawy.
Lubię też herbatę z liśćmi moringi i mięty, o czym już wspominałam w poprzednim poście.

Do tematu cudownego Drzewa Moringa będę jeszcze wracać. Temat jest długi.

czwartek, 26 września 2013

Moringa Oleifera - roślina pełna miłości.

Moja ulubiona herbatka z moringii.

Moringa to podobno jedyna roślina, która wykorzystywana jest w całości. Nasiona, liście, płatki kwiatów, owoce, kora, drewno, korzenie...wszystko jest jadalne i wykorzystywane w celach zdrowotnych a także leczniczych.
Moją moringę ja do tej pory wykorzystuję tylko na herbatkę. Ścinam górne listki, dodaję gałązkę mięty z ogródka, z dwa goździki lub kawałeczek gingera (imbir) i zalewam gorącą wodą. Nie gotuję, zostawiam, jeśli jest ciepła pogoda na słonecznym miejscu (oczywiście można zaparzyć). Dodaję z 1/2 - 1 łyżeczki soku z cytryny.
Herbatka szczególnie pomocna przy problemach trawiennych, gdy zjemy zbyt dużo i zbyt ciężkie potrawy, przy wzdęciach i zaparciach. Ogólnie działa orzeźwiająco i wzmacniająco. W smaku bardzo dobra.



 
Mam też moringę w proszku, którą kupiłam w aptece. Nie chciałam czekać, aż listki z mojej moringi będą gotowe do suszenia. Smak proszku taki sobie, ani słodki, ani gorzki, dobrze komponuje się z szejkami. Ja dodaję 1 łyżeczkę do zielonych szejków.
 
 
Jeszcze jedna postanowiła sobie wyrosnąć w moim mini ogródku, w najbardziej nieoczekiwanym miejscu....
 
Ciekawa jestem jak moje Moringi (patrz poprzedni post ) zareagują na przesadzenie ich do doniczek i zimowanie w pokoju.
 
Do moringii będę jeszcze wracać.
 
Na koniec polecam ciekawy wywiad ze starszym panem - Rychardem, zakochanym w morindze.
Moringa Oleifera - roślina pełna miłości.
 
 
-----------------
Discovery Channel - dokumentary Moringa - The Miracle Tree: